Pogoda tez dobijająca: zimno wilgotno. No ale z Maxem dzień staje się piękny nieprawdaż? Otóż przedwczoraj byłam razem z siostrą na spacerze z Maxem. Piesek biegał sobie bez smyczy, ale nie słuchał się, więc musiałyśmy go gonić. Gdy Marcela złapała zwierz, przypięłam go do smyczy i zaczęłam poprawiać sobie rękawiczkę. Max wykorzystał tę okazję. Wyrwał mi się i pobiegł po listka. Niestety piesek nie przewidział, ze tam jest lód no i... hamując stanął na 2 przednich łapach. My w śmiech, a Max zdobył swego listka!

Legendary!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz